Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

2 listopad

BRAK PATENTU NA OUTSIDERÓW

BRAK PATENTU NA OUTSIDERÓW

Dziś obejrzeliśmy kwintesencję rozgrywek drugiej ligi w całej okazałości. Reprezentująca czołówkę najlepszych drużyn tego sezonu Olimpia zmierzyła się z teoretycznie najsłabszą ekipą i, tak jak w przypadku starcia ze Stalą Stalowa Wola, nie zgarnęła kompletu punktów. Co prawda do Elbląga zawodnicy zabiorą ze sobą jedno "oczko", jednak możemy się domyślać, że wcale nie będą z tego tytułu cali w skowronkach.

Zaczęło się obiecująco. W 8 minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Kuczałek i chwała mu za to, bo jego próba przy odrobinie więcej prezycji mogła pokonać golkipera gospodarzy.

Dobre chęci Michała zostały nagrodzone kilka minut później. Nastała 20 minuta i Związkowi egzekwowali rzut rożny, a do jego wykonania podszedł Szuprytowski. Piłka odchodząca trafia na głowę pomocnika z numerem 13, który wyprowadza swój zespół na prowadzenie. Dla Kucziego to już piąty gol w tym sezonie.

W pierwszej połowie Adam Nocoń musiał zasięgnąć pierwszej zmiany, bowiem urazu mięśniowego doznał Cezary Demianiuk i nie był w stanie kontynuować zawodów. W jego miejsce pojawił się Dawid Jabłoński. Kibiców uspokajamy - to nic bardzo poważnego.

Radość Związkowych nie trwała długo, bo w 33 minucie Legionovia doprowadziła do remisu, a konkretnie Kacper Będzieszak, który zachował się najprzytomniej w polu karnym Olimpii i wcisnął futbolówkę do siatki. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Pietraszkiewicz, futbolówki nie sięgnął ani Wegner, ani Kuczałek, a wspomniany Będzieszak zdołał zmienić tor lotu piłki, którą wcześniej uderzał Zembrowski.

Jeszcze krócej ze zdobycia bramki cieszyli się gospodarze. Dwie minuty później Olimpia ponownie wykonywała stały fragment gry z narożnika boiska i ponownie dogrywał Szuprytowski. Jego podanie trafiło do Lewandowskiego, który dokładając nogę wyprowadza swój zespół na prowadzenie.

W tej części meczu więcej bramek nie oglądaliśmy, a arbiter po doliczeniu jeden minuty zaprosił piłkarzy do szatni.

O drugiej połowie wiele nie można powiedzieć, bo wiele się podczas jej trwania nie działo. Dodatkowo przez ostatnie 20 minut meczu Związkowi zmuszeni byli bronić się na własnej połowie. Gospodarze próbowali na wszelkie sposoby doprowadzić do remisu, aż w końcu się doczekali. Na dwie minuty przed końcem meczu na lewej stronie boiska znalazł się niepilnowany Pietraszkiewicz, dośrodkował w pole karne na głowę Karola Podlińskiego, a ten ustawiony tyłem do bramki sprytnie podbija piłkę głową i futbolówka lobem pokonuje Madejskiego.

Doliczone przez arbitra 4 minuty nie zbawiły żadnej z drużyn i ten mecz zakończył się podziałem punktów.

Po tej kolejce Olimpia gromadzi na swoim koncie 29 punktów oraz umacnia się na 5. pozycji.

Kolejny mecz w sobotę (9.11) o godzinie 18:00 na Agrykola 8. Przeciwnikiem Związkowych będzie prowadzona przez Łukasza Surmę Garbarnia Kraków.

 

KS Legionovia Legionowo 2:2 ZKS Olimpia Elbląg

0:1 - Michał KUCZAŁEK (20min)
1:1 - Kacper BĘDZIESZAK (33min)
1:2 - Tomasz LEWANDOWSKI (35min)
2:2 - Karol PODLIŃSKI (88min)

 

15. Sebastian Madejski

18. Michał Balewski - 2. Tomasz Lewandowski (c) - 5. Kamil Wenger - 16. Tomasz Sedlewski

13. Michał Kuczałek - 22. Klaudiusz Krasa

56. Cezary Demianiuk - 21. Alex Prytuliak - 7. Damian Szuprytowski

9. Przemysław Brychlik

 

Zmiany:

56. Cezary Demianiuk <> 17. Dawid Jabłoński
21. Alex Prytuliak <> 6. Bruno Żołądź
11. Michał Miller <> 9. Przemysław Brychlik